wtorek, 27 sierpnia 2013

Nieplanowana recenzja i przedwczesne podsumowanie wakacji

  Pogoda robi się jesienna, a ja znów zaczynam więcej myśleć niż robić. Znów mogę, bez narażenia na przegrzanie, ubrać się w ciepły sweterek i pijąc gorącą, cynamonową herbatę czytać nieprzyzwoicie poetycko-naiwną powieść...Dobra, ta powieść nie była naiwna, ale nie chciało mi się iść do biblioteki po taką, więc przeszukałam biblioteczkę mojego taty...

  Zimowy Monarcha jest pierwszym tomem trylogii o królu Arturze napisaną przez jednego z najlepszych współczesnych autorów beletrystyki historycznej, Bernarda Cornwella. W Zimowym Monarsze legenda arturiańska została przedstawiona w świeży sposób. Narratorem jest Derfel (równie dziwnych imion jest tu co niemiara) syn niewolnicy. Jako dziecko miał być złożony w ofierze bogom, ale cudownie ocalał i ze względu na to zostaje przygarnięty przez Merlina, sławnego, mądrego i niezrównanie zgryźliwego druida. Derfel szybko odkrywa w sobie pasję do wojaczki (druidem nie mógłby zostać ponieważ według Merlina mądrością nie grzeszył), a jako, że za pasją szczęśliwie podążał talent, szybko pnie się po szczeblach kariery i zostaje jednym z wojowników i przyjaciół Artura. Artur jest tu przedstawiony jako porywczy idealista, świetny wojownik i przywódca, a przy tym wszystkim samotny, potrzebujący wsparcia człowiek. Lancelot tak pochlebnie przedstawiany w legendzie, tutaj okazuje się być narcystycznym, tchórzliwym, pozbawionym honoru, łasym na władzę próżniakiem, który swoją sławę zawdzięcza jedynie sowicie opłacanym bardom. Ginewra nieco próżna i lubiąca zbytki piękność przewyższa mądrością Artura i jest mu doradcą. Te wszystkie postaci tworzą wciągającą i wiarygodną opowieść. 


  Ciekawym i ważnym wątkiem powieści jest religia, przedstawione tu są wierzenia pogańskie wraz z ich czarami i rytuałami obok rodzącej się religii chrześcijańskiej. Fakt, że jest to opisywane przez Derfla, poganina pokazuje wszystko z ciekawej perspektywy, pierwsi chrześcijanie są niewyedukowani, nie do końca wiedzą w co wierzą dlatego też wyznawanie wiary Miłości nie kłóci się w ich mniemaniu z nienawiścią i krwawym zwalczaniem pogan. Poganie z kolei pragną powrotu dawnych bogów, ci jednak wydają się nie słyszeć ich modłów. Co mi się podoba to subtelność z jaką Cornwell przedstawił wątek fantastyczny. Excalibur, magiczny kocioł, wszystkie czary i rytuały są przedstawione niejednoznacznie. Czytelnik zastanawia się czy zjawiska uznawane za ich skutek są rzeczywiście magicznej natury czy są po prostu zbiegiem okoliczności.

Miałam pisać o moich wakacjach (chociaż mam ich jeszcze miesiąc), a wyszła recenzja książki... w skrócie:


- Pierwszy raz od trzech lat założyłam strój kąpielowy i teraz mogę się pochwalić kalifornijską opalenizną zdobytą nad jeziorem Żywieckim. Moje włosy tak pojaśniały, że gdybym była wyższa i miała mniejszy tyłek, to mogłabym zostać żywą barbie! hihihi XD


- W ostatnim momencie zdecydowałam się na wyjazd na rekolekcje ewangelizacyjne i nie żałuję


- przez tydzień zajmowałam się domem znajomych i w trakcie mojego tam pobytu (jak się potem okazało nie z mojej winy, uff!) rozwaliło im kompletnie elektryczną instalację od pompy głębinowej. 


- moja starsza siostra po ośmiu latach formacji złożyła wieczyste śluby zakonne


- Byłam na wielu dobrych imprezach, domówkach i nasiadówach


- namalowałam sobie na ścianie dwa bardzo poetyckie, sięgające sufitu drzewa.


- znalazłam pracę jako kelnerka w klimatycznej kawiarence z jazzem w głośnikach.


- moje zdolności kulinarne, a szczególnie cukiernicze bardzo się rozwinęły ;) mój przyszłościowy mąż nie będzie się musiał żywić tylko ziemniakami i ciastem z Biedronki! yeey!


- poznałam wielu suuuuperowych ludzi


- dowiedziałam się, że tak naprawdę nie jestem melancholikiem, a flegmatycznym sangwinikiem! Jak się potem okazało, tylko ja nie byłam świadoma swej ekstrawertyczności...


- mój starszy brat pożarł się z tatą i się wyprowadził... i w pełni go popieram w tej decyzji.


- zapomniałam napisać, ale od maja noszę soczewki kontaktowe. Nagle wszyscy znajomi się zorientowali, że mam niebieskie oczy... co ja mówię... że MAM oczy!



 Wrzucam bo śmieszne, chociaż według mnie Cezik jest bardziej pomysłowy niż utalentowany i muzycznie nie robi na mnie wrażenia.

See ya!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz