poniedziałek, 29 października 2012

no comment

Uprzedzam żeby nie było, tego posta piszę w efekcie napadowego załamania nerwowego. Świadomość poniższego faktu mnie chwilowo sparaliżowała:

Wszyscy umrzemy

Wyczuwam depresję.
to pewnie objawy odstawienia cukru (ciasta się skończyły).

Wielbicielom brytyjskich komedii polecam "Dziewczyny z St Trinian's" - humor idealnie trafiający w moje abstrakcyjno-prymitywne gusta.



niedziela, 28 października 2012

Pada śnieg, pada śnieg...

Piszę esej na studia.
O kamieniach.

Pasjonujące, n i e z w y k l e  pasjonujące...


Dziś po wyjściu z domu iście perwollowa biel omal mi oczu nie wypaliła...Śnieg w połączeniu z kolorowymi, jeszcze liściastymi drzewami daje ładny, ale dość nietypowy efekt - mamy Zimojesień ( Winterfall - prawie jak z "Gry o tron" ;D)!
Jeszcze się cieszę :)


sobota, 27 października 2012

Wiersze niepoczytalnej


Poważnie zastanawiam się nad swoją poczytalnością. Możliwe, że to przeziębienie poczyniło spustoszenia w moim mózgu. Pewnie wykaszlałam ważne jego elementy.
Chyba, że to cukrowy haj – zjadłam tyle ciast, że aż wstyd.

Wczoraj napisałam pierwszy w swoim życiu wiersz...w każdym razie coś wierszopodobnego. Nie najwyższych lotów, ale tak mi się to pisanie spodobało,że od razu napisałam kolejne dziesięć.

Tak, zdecydowanie jestem nienormalna


Ambicja

potknęłam się o ambicję
przyklękłam
ze wszystkich stron obejrzałam
pomyślałam „Za ciężka”
i pożegnałam


Uśmiech

Zaśmiała się głośno
zęby pokazała
O nie, próchnica!
i spoważniała


Oczekiwanie

Emocjami przeżarte
serce osłabło
już sił ubywa
nadziei zabrakło

piątek, 26 października 2012

Teoria obalona!

Niestety muszę obalić moją teorię według której
  jedzenie jest lekiem na 
                             całe  zło.
Mój tata przywiózł dziś całe mnóstwo jedzenia ze szkolnej uroczystości (jest nauczycielem).  Oczywiście musiałam "spróbować" wszystkiego i obżarłam się jak świnia.

...i niestety do szczęścia mi daleko,za to bliżej do Bridget Jones.




Dobre chęci

Rozchwiany krok
przyciężka myśl
Zrobię coś!
...ale już nie dziś


Chaos


Chaos w tym co myślę
Chaos w tym co mówię
Chciałabym być mądra 
Ale  nie potrafię


wtorek, 23 października 2012

Zasmarkane żale przyszłej starej panny


AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
Chł, chłe,chłe(dla niedomyślnych to rozdzierający szloch)

Moje życie nie mam sensuuuuuuu-uuuuu chłe, chłe, chłe!!!!
Będę już zawsze samaaaaaaaa! Będę starą, zgorzkniałą jędza z brzydkimi zmarszczkami od robienia dezaprobujących min. Wstawać z łóżka będę tylko po to, żeby ponarzekać na „dzisiejszą młodzież”, zaopiekować się moimi ośmioma śmierdzącymi kotami i spryskać dom naftalinowymi perfumami.(chłe, chłe, chłe...chlip, chlip, chlip...)

Będę okropną ciotką wpędzającą w kompleksy swoich siostrzeńców i bratanków. Przeze mnie będą nienawidzili rodzinnych imprez!

Będę tą panią z kościoła, która głośno mruczy pod nosem i rzuca groźne spojrzenia każdemu poniżej pięćdziesiątki.

Dlaczego w moim otoczeniu nie ma fajnych, wierzących, inteligentnych i wysokich facetów poniżej trzydziestki?Wolnych!Czy takie zestawienie jest w ogóle możliwe?


Panie Boże...niedługo mam urodziny, wiesz?(chlip, chlip....smark)

Wstyd się przyznać, ale moim najważniejszym marzeniem jest bycie szczęśliwą kurą domową(w wolnych chwilach zajmującą się tłumaczeniami,malowaniem i śpiewem). 

niedziela, 21 października 2012

Nastąpił przełom...

...w moim życiu jako kobiety!
 Zaplotłam sobie francuza! Sama!
 krzywy bo krzywy ale jest ;)


Egoizm czy wolność?


Oglądnęłam „Kobiety z 6 piętra”. Film jest uroczy, klimatyczny i bardzo przyjemny dla oka. Już po obejrzeniu kilku pierwszych minut postanowiłam, że będzie jednym z moich ulubionych i będę go polecać każdej napotkanej osobie. Niestety, byłam zmuszona zmienić zdanie. Główny bohater, poczciwy mężczyzna koło 50 zakochuje się w hiszpance i dla niej zostawia swoją żonę i dzieci. Wszystko niby się pięknie kończy, Mariiiia (hiszpanka równie poczciwa) i jej ukochany patrzą sobie głęboko w oczy przekonani, że teraz kiedy znaleźli siebie nawzajem nareszcie zaczną żyć pełnią życia.

Skąd kobieta ma wiedzieć, że mężczyzna któremu ślubuje miłość i wierność przed ołtarzem za 10, 20, czy nawet 30 lat nie porzuci jej dla „prawdziwej miłości”?

Dlaczego już nie chce się nam walczyć? Swój egoizm nazywamy wolnością bo nie stać nas na zasady. Przecież ktoś kto nie walczy nie może być wolny, bo wolność się zdobywa.

Mnie trochę małżeństwo przeraża, właśnie ze względu na to, że jest na całe życie - bez względu na wszystko.

sobota, 20 października 2012

10 powodów dla których niefajnie być mną


  1. Jestem chora

  2. Jestem really confused about tenses

  3. Ciągły kaszel uniemożliwia mi wypowiedzenie jakiegokolwiek dłuższego zdania bez niechcianych pauz i denerwuje otoczenie.

  4. Zawartość mojej lodówki ogranicza się do paprykarza, margaryny, kilku marchewek i kremu pod oczy.

  5. Mam krótką talię

  6. Jestem doskonałym materiałem na starą pannę/dożywotnią singielkę.

  7. Mam obtarte kolana po pierwszym od ok. 4 lat WF-ie na którym byłam zmuszona ćwiczyć na tyle intensywnie żeby się spocić.

  8. Jedynym racjonalnym wyjaśnieniem tego okropnego bólu gardła jest to, że ktoś mi je od środka przejechał szlifierką. Nadal się zastanawiam jak i kiedy...

  9. Nie mam grosza przy duszy.

  10. Nie mam czekolady.

W zamierzeniu ten post miał być hymnem pochwalnym na cześć cudownego życia studenckiego itd., ale zauważyłam, że jak narzekam to brzmię inteligentniej.

Tak serio to na studiach jest naprawdę fajnie (tak wiem „jak przyjdzie sesja to będziesz śpiewać inaczej”) zajęcia są ciekawe a ludzie sympatyczni, i o dziwo mnie lubią... jak na razie albo mojej dziwności nie zauważyli albo im nie przeszkadza. Zakładam to pierwsze bo twierdzą, że jestem odpowiedzialna, punktualna i opanowana.hahahahah :)




Nie przeczytałam "Ani z wyspy księcia Edwarda". Była porażająco nudna i ckliwa w sposób nie uroczy a irytujący.


poniedziałek, 1 października 2012

Bóg, życie i studenckie życie

 Oficjalnie zostałam studentką. Myślałam, że żadna placówka edukacyjna nie może być bardziej niezorganizowana od Plastyka. Myliłam się.
 W grupie mam 1 chłopaka. W szkole też tak było. Ja to mam szczęście...
Mimo wszystko cieszę się na te studia. Pewnie myślicie sobie "biedna nieświadoma owieczka idąca na rzeź". Nieee...jestem świadoma tego co mnie czeka, ale podejrzewam się o masochistyczne skłonnościXD

 weekend spędziłam na dniach skupienia (takie mini rekolekcje) u sióstr Elżbietanek.Oto moje przemyślenia:

 Nasze życie tutaj , na ziemi jest jakby przedŻYCIEM. ŻYCIE właściwe czeka nas dopiero w niebie. Teraz nasz świat jest ograniczony i mały, jak w łonie matki. Wyobraźcie sobie jak nieskończenie fascynujące musi być niebo. Jeżeli teraz pozbawiamy się Boga, to tak jakbyśmy abortowali samych siebie. Pozbawiamy się czegoś, czego tak naprawdę nie zdążyliśmy poznać, a do czego zostaliśmy stworzeni - życia w obecności Boga.

 Podstawowym błędem w myśleniu "wierzących niepraktykujących", wiecznie obrażonych na Kościół, jest twierdzenie, że żyjemy dla siebie. Przecież istniejemy tylko dzięki i dla Boga..

No to będzie tyle ;)