poniedziałek, 1 października 2012

Bóg, życie i studenckie życie

 Oficjalnie zostałam studentką. Myślałam, że żadna placówka edukacyjna nie może być bardziej niezorganizowana od Plastyka. Myliłam się.
 W grupie mam 1 chłopaka. W szkole też tak było. Ja to mam szczęście...
Mimo wszystko cieszę się na te studia. Pewnie myślicie sobie "biedna nieświadoma owieczka idąca na rzeź". Nieee...jestem świadoma tego co mnie czeka, ale podejrzewam się o masochistyczne skłonnościXD

 weekend spędziłam na dniach skupienia (takie mini rekolekcje) u sióstr Elżbietanek.Oto moje przemyślenia:

 Nasze życie tutaj , na ziemi jest jakby przedŻYCIEM. ŻYCIE właściwe czeka nas dopiero w niebie. Teraz nasz świat jest ograniczony i mały, jak w łonie matki. Wyobraźcie sobie jak nieskończenie fascynujące musi być niebo. Jeżeli teraz pozbawiamy się Boga, to tak jakbyśmy abortowali samych siebie. Pozbawiamy się czegoś, czego tak naprawdę nie zdążyliśmy poznać, a do czego zostaliśmy stworzeni - życia w obecności Boga.

 Podstawowym błędem w myśleniu "wierzących niepraktykujących", wiecznie obrażonych na Kościół, jest twierdzenie, że żyjemy dla siebie. Przecież istniejemy tylko dzięki i dla Boga..

No to będzie tyle ;)


1 komentarz: