poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Śniegus dyngus i koci podryw

 Wiem, że to zaskakujące, ale fakt posiadania nadpobudliwych młodszych braci (nie byłam pewna czy napisać nadpobudliwych, bo przecież wszyscy mali chłopcy są nadpobudliwi, ale podejrzewam, że niektórzy nie mają przyjemności posiadania takowych) może być błogosławieństwem. Dzięki mojej trójce potworków wczoraj i dzisiaj mogłam się bezkarnie tarzać w śniegu i brać udział w prawdziwej bitwie na śnieżki, nie będąc przy tym oskarżoną o dziecinność! Wręcz przeciwnie, okazałam się wspaniałą starszą siostrą! Było świetnie:) nie licząc odkrycia, że z celowaniem u mnie to kiepsko...


Filmik demonstrujący moje co najmniej dziwne poczucie humoru...



 Niestety dwie ostatnie noce nie były takie przyjemne jak dni. Jadzia przyjechała do nas na święta. 

Z kotką. 

W czasie rui. 

Byłam bezwzględnie napastowana seksualnie, przez co zaczęłam podejrzewać się o jakieś cechy męskie, które były dla Chanel (kotki) atrakcyjne. Całą noc zawodziła (to straszne, ale czasami wydaje odgłosy podobne do kwilącego dziecka), nawet w snach mnie prześladowała! Chociaż niewiele snu zaznałam. 
Parę razy wylądowała na mojej twarzy (miała zamiar skoczyć na szafę, ale nie trafiła)... 

Teraz poważnie zastanawiam się nad posiadaniem kota, bo było to trochę przerażające


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz