Weszłam do pokoju kiedy moi bracia oglądali jeden z tych durnych seriali na Disney Channel, Carli czy jakoś tak, i zaśmiałam się z jednego z durnych tekstów głównej bohaterki. Załamałam się nad stanem mojej psychiki dopiero kiedy, niczym echo, zabrzmiał sztuczny śmiech, nieodłączny, durny element sitcomów.
Jest źle.
Na jutro powinnam napisać list, memo i zrobić 8 stron ćwiczeń z passive voice, ale to olałam i oglądnęłam "Jak się nie ubierać", wzięłam długą kąpiel z dobrą książką i pooglądałam besty.
Pracuję 30 h tygodniowo i drugie tyle spędzam na uczelni, oprócz tego beztrosko wzięłam na siebie wolontariat. Brawo Mary! Tylko nie płacz jak wszystko zawalisz.
Moje życie towarzyskie umiera okrutną śmiercią. Ostatni raz kiedy z kimś rozmawiałam , ale tak naprawdę na luzie i o życiu, był jakieś 10 dni temu. Od tego czasu nic co wyszło z moich ust nie było warte uwagi. Rozmowa z klientami kawiarni" Czy ma Pan/Pani kartę stałego klienta?" , "Jak ja nie ogarniam" i żarciki na studiach oraz warczenie na moją biedną rodzinkę w domu. Naprawdę, dla dobra otoczenia, powinnam się wyprowadzić.Odkrywam w sobie pokłady nie używanej od dawna wredoty i dzikiego, uszczypliwego sarkazmu, skłonność do "ku**owania też jest niepokojąca. Już postanowiłam, będę pracować do końca umowy ( 27 grudnia), a potem poszukam jakiś dzieciaków potrzebujących korepetycji z angola.
Żeby podkreślić podłość mojego charakteru okrutnie, kpiąco i cynicznie zaśmieję się z powyższego obrazka : HA! HA! HA!
( chciałam znaleźć coś w stylu "kocham cię, a ty mnie nie", ale przekonał mnie ten wyłaniający się z tła drugi Bednarek " so poetic")
Na koniec coś autentycznie pięknego!
Mała Mi
Mały geniusz zła recently
Ps. Droga żyrafko, na życzenie, wrednie ale z miłością :*