poniedziałek, 19 listopada 2012

Poezja - psycholog duszy

Jerzy Liebert
Jeździec

Uciekałem przed tobą w popłochu,
Chciałem zmylić, oszukać Ciebie - 
Lecz co dnia kolana uparte
Zostawiały ślady na niebie

Dogoniłeś mnie, Jeźdźcze niebieski,
Stratowałeś, stanąłeś na mnie.
Ległem zbity, łaską podcięty,
Jak dym, gdy wicher go nagnie.

Nie mam słów, by spod Ciebie się podnieść,
Coraz cięższa staje się mowa.
Czyżby słowa utracić trzeba, 
By jak duszę odzyskać słowa?

Czyli trzeba aż przejść przez siebie,
Twoim słowom siebie zawierzyć -
Jeśli trzeba, to tratuj do dna,
Jestem tylko Twoim żołnierzem.


 Ten wiersz chodzi za mną od dawna. Napisany na skrawku papieru jest pozostałością po podręczniku z polskiego z którego go wycięłam i powiesiłam w pokoju. Jak wszystkie wiersze które mi się podobają wzbudził we mnie to specyficzne uczucie, którego można doświadczyć tylko czytając poezję i niektóre książki - jakby ktoś zajrzał Ci do głowy i poukładał gnieżdżące się w niej myśli i uczucia. Im dłużej go czytam tym bardziej go rozumiem...albo powinnam powiedzieć: on rozumie mnie?

 Staram się ograniczyć korzystanie z komputera i jak widać na dobre mi to wychodzi : zdążyłam się dziś pouczyć, pójść do biblioteki i coś napisać. Wypożyczyłam tomik wierszy Tadeusza Różewicza. Zapowiada się obiecująco!

Nie zaliczyłam pierwszego kolosa - mogę się nazywać studentką! ;D

niedziela, 18 listopada 2012

Dinozaurze bezguście

Muszę się wam do czegoś przyznać

Uwielbiam koreańskie dramy !

Niewielu osobom o tym mówię, bo wolę uchodzić za poważną intelektualistkę brzydzącą się wszelką banalnością, taką która śmieje się na Zmierzchu (to akurat prawda - uważam, że uczucie między Bellą a Edwardem jest trochę nienormalne). Jednak jest coś w koreańskich dramach( koniecznie koreańskich! Ze wszystkich azjatów tylko koreańczycy mogą być przystojni) co mnie urzeka. Mimo porażającej infantylności, przerysowanych charakterów, nierealistycznych pocałunków i nieraz przygłupawych bohaterek naprawdę lubię je oglądać. Są takie uroczo naiwne (przynajmniej te które oglądałam). Inaczej niż w amerykańskich komediach romantycznych wszystko ma właściwą kolejność, i nie chodzi głównie o seks. Te filmy to po prostu balsam na moją chorobliwie romantyczną duszę. Ostatnio oglądnęłam "Playfull kiss" - 16 godzinnych odcinków w niecały tydzień, w rezultacie czego mam oczy koloru dojrzałych pomidorów. katen-viki.cba.pl - na tej stronie można obejrzeć dramy i przerazić się moim brakiem gustu.

Od tygodnia mam dziewiętnaście lat i czuję się jak dinozaur...Ale obłowiłam się w te urodziny ;D Znajomi zrobili mi imprezę niespodziankę w piątek. Dostałam od nich przepiękny czajniczek do herbaty z podgrzewaczem w mlecznym kolorze (cieplejszym niż na zdjęciu), bardzo pojemny - 650ml.

Do tego herbaty liściaste "Chopin" i "Firmowa". Rodzice kupili mi torbę z marzeń : prostokątna trochę większa od formatu A4, wygląda jak z prawdziwej skóry, z ciemno i jasno brązowymi elementami i złotymi klamerkami. Wygląda trochę jak starodawna aktówka.
 Od Judyt dostałam herbatę "Cynamonową" i zieloną "Imbir z pigwą" oraz sól do kąpieli, po której użyciu moja skóra stała się gładka i jędrna jak pupcia niemowlaczka (według producentów XD).

Także weekend spędziłam na opijaniu się herbatą, oglądaniu "Playfull kiss" i przytulaniu się do nowej torby. Czego chcieć więcej?

:*

Ps.1 Zauważyłam, że po długim siedzeniu przed komputerem na pewien czas tracę zdolność kreatywnego myślenia....Za niedługo mózg mi normalnie wypali!

niedziela, 11 listopada 2012

Ot życie!


Ehh...sporo się ostatnio wydarzyło i to niekoniecznie dobrych rzeczy.

Moja koleżanka z grupy ze studiów, Kasia, umarła. Zator płucny. Kiedy byłam na pogrzebie cały czas miałam wrażenie, że coś jest nie tak. Jakby fakt, że jest w trumnie był nienaturalny, normalniejsze byłoby gdyby stała obok i szeptem ze mną żartowała. Nie zdążyłam jej dobrze poznać, ale jej śmierć porządnie mną wstrząsnęła – tak łatwo jest umrzeć!

Jadzia (podstępem) mnie wyciągnęła na imprezę...dla singli. Wyszłam o 23:00 z mocnym postanowieniem zostania samotną do końca życia. Czułam się tam niemal jak zwierzyna bombardowana bynajmniej nie dyskretnymi spojrzeniami napalonych facetów. Na szczęście nie wyglądałam na „dostepną”(rozebraną i podchmieloną). Było to doświadczenie krzywdzące moją duszę romantyczki. Nie żebym miała już nie iść na imprezę, ale jeśli pójdę to z grupą znajomych po to tylko, żeby się dobrze bawić w ich gronie.

Jutro mam urodziny :( Nacieszę się przez kilka godzin tym, że jeszcze mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat, mam 18 lat itd.