W trakcie rozmowy o kobietach tłumaczkach (pod kątem mojej przyszłości).
mama
Widzisz, jak ma się ambicje to można pogodzić dzieci z pracą!
ja (z sarkazmem)
Nie ma problemu.Nie zanosi się na to żebym kiedykolwiek miała faceta, a co dopiero dzieci, więc będę mogła tłumaczyć 24 godziny na dobę.
mama (w swoim mniemaniu pocieszająco)
Nie martw się znam święte, samotne kobiety.
ja
Tyle, że ja nie chcę być świętą kobietą!
mama zmienia temat rozmowy.
Myślę, że nadal nie może pogodzić się z faktem, że nie zostanę siostrą zakonną. Jej nie do końca skrywanym marzeniem jest zobaczyć wszystkie dzieci w habitach lub sutannach. Apetytu na uduchowioną rodzinę nabrała po wstąpieniu Uli, mojej najstarszej siostry, do zakonu sióstr Elżbietanek.
Wracając do tematu...Co to za pocieszenie?!Po czymś takim czuję się tak, jakby nie było dla mnie nadziei!
Cholera, wylałam Earl Grey'a na myszkę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz