piątek, 22 marca 2013

wiosna, wiosna radosna

  Śnieg mi wypala oczy, nieubłagana biel mrozi nerwy, a na końcu ogarnia mózg... To co odczuwam zwą (dobra, ja zwę) śnieżus gorączkus niepospolitus. Od kiedy dziś rano wyjrzałam za okno i zobaczyłam, że chodnik, który jeszcze wczoraj wieczorem był mokry od deszczu, teraz jest przykryty 3 centymetrową warstwą śniegu mam ochotę walić głową w ścianę... ale nie, ona jest biała.



Ps. ...ale was tytułem zmyliłam, nie? <złowieszczy śmiech geniusza zła>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz